Witam ponownie. Dziś napiszę rozwiązanie pewnego problemu. A mianowicie naprawienie user agent w Google Chrome. Jak zapewne wiecie, w linuksie od dłuższego czasu jest dostępny program zwany Google Chrome. Jest to świetna przeglądarka internetowa. Jednak zapewne każdego użytkownika Linuksa oraz Tej przeglądarki zdziwił fakt, że źle pokazuje na różnych stronach user agent (informacje o systemie i przeglądarce) . Przeglądarkę dobrze pokazuje, jednak nie pokazuje jaki to dokładnie system. Dlatego także bardzo mi zależało, aby to naprawić, i pokazywało dokładny User Agent. Rozwiązanie już wcześniej wiedziałem, ale dziś postanowiłem napisać je na moim blogu. Rozwiązanie jest dość proste.
1. Włączamy konsolę(terminal),
2. Logujemy się jako administrator ( przyp. ” su root ” )
3. Teraz musimy wyedytować plik /opt/google/chrome/google-chrome , czyli wpisujemy w konsoli polecenie: ”nano/opt/google/chrome/google-chrome „.
4. Dodajemy teraz w linii exec ( na samym końcu) kod: ” –user-agent=”Mozilla/5.0 (X11; U; Nazwa_dystrybucji Linux; en-US) AppleWebKit/532.5 (KHTML, like Gecko) Chrome/4.0.249.30 Safari/532.5 „ . Uwaga! Ważnym jest, aby ten kod był w tej samej lini, co exec!
5. Zapisujemy dany plik (Crtl + O , a następnie enter),
6. Możemy się już cieszyć sprawnym User Agent Google Chrome w Linuksie
Archiwum kategorii ‘Linux’
Źle wskazujący User Agent Google Chrome w Linuksie – rozwiązanie
Debian, dlaczego on?
Debian? Co to w ogóle jest? Debian to wolny(od wolności) system operacyjny Linux . Ta notka w blogu będzie opisywała moje upodobania co do systemów operacyjnych GNU/Linux . Napiszę także dlaczego wybrałem taki, a nie inny system.
Zacznę może od tego, jak to było z tą moją przygodą z linuksem. O Linuksie dowiedziałem się z gazety Komputer Świat w 2006 roku. Dowiedziałem się, że istnieją inne systemy oprócz Microsoft Windows *** . Jednak wtedy na komputerach/informatyce za bardzo się nie znałem, więc bałem się tego zainstalować. Moje obawy zostały złamane na wakacjach 2008 roku, kiedy to zainstalowałem pierwszą dystrybucję (Ubuntu 7.10) . Od razu bardzo wychwalałem ten system, ale znajdywałem też wady, z którymi nie mogłem sobie poradzić. Dużo pomagał internet. Bez poradników znalezionych w internecie nie zainstalowałbym żadnej z dystrybucji, bo… nadal bałbym się. Pewnego dnia nie pamiętam co się stało, że system się nie uruchamiał. Od tej pory przez około rok nic nie instalowałem (żadnego distra) . W Grudniu 2008 roku moja chęć do poznawania nowych, alternatywnych systemów operacyjnych wróciła. Postanowiłem przetestować kilka różnych dystrybucji, tak dla porównania. I … zaczęło się. Wypalanie coraz to innych obrazów z dystrybucjami Linux, instalowanie, sprawdzanie, ocenianie. Wtedy przetestowałem masę linuksów np. OpenSuSe, Slax, Foresight, fedora, Zenwalk, Yoper . Dodam jeszcze, że już wtedy miałem oddzielny komputer, więc mogłem testować wszystko do woli. Z tamtejszych testów wybrałem OpenSUSE i przez bardzo długi czas korzystałem z tego systemu. Podobało mi się, że system od razu wykrywał moją kartę wifi (belkin), co przy innych systemach nie istniało(nie umiałem jeszcze konfigurować sprzętu) . Jedyną wadą tego systemu było… częste przywieszenia i zawieszenia( Teraz wiem, że to było spowodowane ciężkim środowiskiem graficznym.). Postanowiłem wrócić do Ubuntu. Akurat wtedy to ukazało się Ubuntu 9.04 . Był to jeden z systemów, który bardzo mi się podobał, i także długo na nim pracowałem. Na tym systemie tak na prawdę załapałem podstawy takie jak instalacja programów za pomocą konsoli, instalacja środowiska graficznego, zmiana środowiska graficznego itd. Ale.. wciąż czegoś mi brakowało. We wrześniu 2009 zainstalowałem Linux Mint. Pamiętam, że z nim nie miałem żadnych problemów, bardzo go sobie chwaliłem itd. Poczułem jednak, że Mint „jest dla newbie”, a ja się chce dokształcać. I znowu testowanie systemów operacyjnych. Jednak teraz było mi dużo łatwiej, ponieważ umiałem podstawy, i poradziłem sobie z różnymi programami. W między czasie testowałem takie dystrybucje jak Arch linux, Gentoo. Moje zmiany systemów zatrzymały się w Styczniu 2010. Wtedy to zainstalowałem Debiana Lenny, o którym jest w tym wpisie mowa. Poszedłem wtedy „na żywca”. Zainstalowałem sam system podstawowy, bez środowiska graficznego. Ustawiłem, aby zainstalował się sam system podstawowy. Po instalacji zainstalowałem ręcznie iksy oraz środowisko graficzne KDE 3.5 . Ku mojemu zdziwieniu wszystko poszło zgodnie z planem. System chodził zadziwiająco szybko. Przerastał szybkością kilkakrotnie Windows XP, do którego zawsze porównywałem szybkość działania systemu. Doinstalowałem odpowiednie oprogramowanie i… systemu używam do dziś. Zaliczyłem oczywiście dużo wpadek na systemie typu problemy z zależnościami, jednak to już przeszłość
.
Dlaczego nie inne systemy? Już mówię co mi się w kilku wybranych prze ze mnie systemach się nie podoba, a mianowicie:
Ubuntu – świetny system, bazowany na Debianie, ale od razu instalowany z GNOME(który na moim sprzęcie bardzo wolno chodził) i masą oprogramowania. Żeby nadawał się dla mnie musiałbym zmienić środowisko graficzne i dużo softu. Za dużo zabawy.
Arch linux – świetny system operacyjny, jednak denerwują mnie w nim 2 rzeczy: działa tylko na i686 (mam w domu 2 komputery na i386 , a jak wiadomo, ten system nie zadziała na tych komputerach) , oraz częste aktualizacje. Nie lubię żeby system był często aktualizowany.
Gentoo – świetny system, jednak czas instalacji systemu oraz kompilacji programów jest za duży. Gdyby nie to , byłby dobry dla mnie.
Slackware – testowałem tylko pochodną (KateOS). Z tego co się orientuje to system ten ma problemy z zależnościami, więc miałbym dużo kłopotów podczas instalacji nowego oprogramowania.
OpenSUSE, Fedora, Mandiva – dość dobre systemy operacyjne, jednak ja osobiście preferuję inne środowisko i inne programy, jakie są tam standardowo zainstalowane, dlatego musiałbym cały system „posprzątać” , a dopiero po tym instalować swoje. Za dużo zabawy.
Jak już pisałem korzystam z Debiana, i dobrze mi z nim
. Na laptopie mam także zainstalowane Ubuntu, ponieważ korzysta z niego cała rodzina, a nie wszyscy znają się na systemach operacyjnych tak jak ja
Pozdrawiam, mam nadzieję że tą notką nikogo nie znudziłem
Nowe poglądy na świat systemów operacyjnych…
Witam drogich(ciekawe, czy w ogóle istnieje “witam tanich” ale to ap-ropo
) czytelników. Przepraszam za to, że wpis nie ukazał się wczoraj, tak jak zaplanowałem. Ta notka, jak z resztą wszystkie poprzednie nie będzie ciekawa. Jak sam tytuł wskazuje przedstawię wam moje nowe poglądy na świat komputerowy i nie tylko. W tej notce nie będzie żmudnego opisywania “co tam u mnie nowego”. Głównie powody moich zmian poglądów są … same fakty. A fakty są takie, że Microsoft wypuścił na świat już od ponad miesiąca nowy system operacyjny: Windows 7 . Nic o nim nie pisałem. W sumie to nie ma co opisywać, kolejny Windows, wiadomo jak to działa… A jednak nie ! Siódemka to udany system. Wygląd może nie przypaść do gustu, jednak to na szczęście można zmienić. Co sprawiło, że zmieniłem poglądy na temat Windows? Głównie to może to, że od ostatnich kilku dobrych tygodni byłem jak zwykły przeciętny użytkownik komputera. Włączyłem, pograłem, “posiedziałem” na necie, itp. Do tego doszło kilka przeróbek muzyki, filmów….czyli to co robi zwykły przeciętny użytkownik. No tak, zwykły przeciętny użytkownik. A gdybym chciał na Linux takie rzeczy zrobić? Zaczęło by się kombinowanie z Wine (bo nie ma fajnych gierek specjalnie z wersją dla Linux, po za tym Ms. Office 2003 też trzeba emulować poprzez ten program), do obróbki filmów jest kilka programów, i to nie wiadomo czy i jak działają…. A po co kombinować? Po co się męczyć jak można po prostu zainstalować sobie Winde, zainstalować (instalacja = Dalej dalej dalej zakończ), także office, i inne programy potrzebne do tego? I już system gotowy! No tak, wszystko ładnie i pięknie. Ale czy ktoś powiedział o bezpieczeństwie tegoż systemu ? Akurat w Windows7 bezpieczeństwo jest na wysokim poziomie, ale jego poprzednicy niestety nie są tak dobrze zabezpieczone, i złapać wirusa(szczególnie jak posiada się Windows XP – na niego najwięcej wirusów jest). Co z tego że Windows7 jest dobrze zabezpieczone, jak to nie wystarczy! Trzeba jeszcze instalować firewall, antywirus, programy typu Ccleaner (do usuwania niepotrzebnych wpisów z rejestru) itd… W Linux takie rzeczy ciebie ominą. Na Linux jest tylko około 700 nieszkodliwych wirusów, do tego nie ma tam żadnego “rejestru” który trzeba czyścić, bo system sam sobie poradzi z estetycznością i elastycznością. Następna zaleta Linux to konfigurowalność. Tą zaletę dostrzegą tylko ci, którzy “posiedzieli” już w klimatach Linux dobre parę miesięcy, i “obczaili” ten system. Na prawdę, uwierzcie mi, Windows nie jest swobodny, nie można go konfigurować. Te kilka narzędzi w Windows (tj. zmiana motywu, tapety, rozdzielczości, ikonek na pulpicie, zmiana czcionki itd.) to dosłownie 1% tego, czego można w Linux skonfigurować. A więc dlaczego nowi userzy nie dostrzegają tej zalety? Odpowiedź jest prosta: system modyfikuje się w większości za pomocą konsoli(terminal). Następną zaletą Linuksa to … Stabilność. Aby to wytłumaczyć najpierw napiszę co wg. mnie to stabilność. Stabilność to…. system zawsze sprawny, nie zawieszający się bez powodu, system który chodzi umiarkowanie(nie tak jak często się to zdarzało w Windows, że szybko chodzi, później przymula, i trzeba resetować komputer), i co głównie powala na kolana Windows: czas pracy. Zostaw komputer z Windows XP na 5-6 godzin, niech sobie sam pochodzi, bez niczego. W 80% przypadków system się zawiesi, gdy chcesz wyjść ze stanu hibernacji. W Linux takie coś nie istnieje, po 20 godzinach samoczynnego chodzenia wyjdziesz ze stanu hibernacji bez niepotrzebnych resetów, zawieszania się. A więc podsumowując: Linux jest dla osób które pracują na komputerze, i dla nich liczy się stu procentowa niezawodność systemu, oraz stabilność. Do jakiego grona użytkowników Linux jest skierowany ? Dla osób obeznanych z komputerami( dla zaawansowanych użytkowników), dla stawiających wszelkiego rodzaju serwery. Linux przydatny jest też w każdej szkole, pracy jako platforma pracy uczniów/pracowników. Gdzie zastosowanie Systemu Linux byłoby złe? Na pewno dla uczniów, dla których komputer służy tylko i wyłącznie do gier, obróbki video/dźwięku w szybkim, “prostackim” wydaniu(czyli: instalacja programu -> włączenie -> poklikanie-> zapisanie video/dźwięku i…tyle). Dobrze, no to powiedziałem gdzie powinno się stosować, ale na pewno czy się tak się stosuje? Gdzie łamie się te zasady? Głównie w szkołach. Większość szkół ma zainstalowany jako serwer : Windows 200x Server. To nie jest dobry wybór. Większość z was, czytelników pewnie korzystało z takich komputerów, gdzie zainstalowany jest Windows jako serwer. Wiadomo, za ciekawie to nie wygląda, wszystko się wiesza, wolno chodzi itp. Ogólnie to Linuksa za dużo się nie korzysta. A to poważna wada. Microsoft “robi sobie” monopol przez to(jego monopol polega na stopniowym zwiększaniem cen oferowanych produktów) . Co złego w Linux? Za trudny? To prawda, ale na serwery jest bardzo dobry, a w szkołach nie wykorzystuje się jego potencjału, i inwestuje się w Microsoft. Zmierzając do sedna. Mój pogląd na dwa systemy(Linux i Windows) wreszcie się ustosunkował. Wcześniej albo wychwalałem w niebiosy Linux, albo polecałem Windows. Najgorsze było to, że żaden z nich mi nie odpowiadał, w każdym czegoś mi brakowało. Teraz wiem już że oba te systemy są bardzo dobre, trzeba je traktować równo, bo inaczej nic dobrego z tego nie wyniknie. Żywym przykładem nie traktowania równo obu systemów jest np. Windows stawiany jako serwer w szkołach, a przecież to nie jest stabilny system. Na Linux chodziło by to lepiej i szybciej. A dlaczego nie stawiane są serwery na Linux w szkołach? Hmm.. nie znam na to odpowiedzi ale mam 2(a nawet 3) przypuszczenia: Windows sponsoruje całe oprogramowanie, i ma ścisłe warunki sponsoringu(m. in. nie wolno zmieniać systemu z pod loga Ms. na inny). Drugie moje przypuszczenie to że nauczyciele są leniwi. To może być prawda, ponieważ… w Windows wszystko się “wyklika”, a z linux? Trzeba zainstalować/kompilować… bawić się z konsolą itp.
Ubuntu 9.10
Witam. Obiecałem , że napiszę o nowym Ubuntu 9.10. Zacznę od samego początku, czyli instalacji. Pobrałem obraz płyty, oraz go wypaliłem w programie Nero. Obawiałem się jednak, ponieważ nagrywało się z prędkością 48x, a jak wiadomo taka prędkość może powodować błędy. Na szczęście żadnych błędów nie było. Po restarcie systemu oraz “Wypróbowaniu Ubuntu bez wprowadzania zmian w komputerze” , przeszedłem do instalacji. Tutaj akurat nie zmieniło się na początku nic. Standardowo pierwsze 7 kroków jest taka sama jak w 9.10 , jednak w kroku bodajże 6 , gdzie podaje się nazwę użytkownika Została dodana opcja, która bo zaznaczeniu będzie od nas za każdym razem podania hasła, gdy się będziemy logować, oraz gdy wejdziemy do katalogu domowego(/home/nazwa_usera) . Wypełniłem już wszystkie etapy instalacji: 7 z 7 kroków. Czas na żmudne i nudne czekanie “aż dojdzie pasek do 100%” . Tutaj Instalator zaskoczył mnie! Zostały dorzucone informacje o Ubuntu, i zainstalowanych tam programów, informacji jest dokładnie 10, wszystkie z nich miałem na Screenach, jednak hosting padł. Tylko szkoda, że ich jest tylko 10, ponieważ powinni dać jeszcze około 5, wtedy to przez całą instalację były by te informacje. No dobrze, instalacja już skończona. Czas na restart (reboot) systemu. Pierwsze co się narzuca od razu przy włączaniu systemu to nowy GRUB, inne logo (całe białe), oraz nowe ładowanie (wg mnie lepsze, ładniejsze). Następną rzeczą która się zmieniła to logowanie, jest inne, sprawniejsze. Po zalogowaniu się od razu widać, że nie styl został zmieniony na “brązowszy”. Została też zmieniona lista programów domyślnie zainstalowanych. Główne programy, które zostały zmienione /zainstalowane to: pidgin – został usunięty, na jego miejsce został wrzucony empathy. Został zmieniony menedżer sieci, oraz doinstalowany program PalmOS, i po nowość, Ubuntu ONE. Hmmm… Co jeszcze? O bym zapomniał o prawie że najważniejszej rzeczy: nowym instalatorze oprogramowania (Software Media Center). Wygląda całkiem inaczej niż w wcześniejszej wersji(Screen). Oraz jes bardziej użyteczny (np. gdy pobiera/instaluje się jakiś program, wtedy można dodać do kolejki następny program który po ukończeniu wcześniejszego będzie się instalował.).No to na tyle opisywania nowości, teraz przejdę do czas startu, oraz zamykania się systemu. Start jest znikomo szybszy, pomimo zapewnień producentów, że będzie szybszy o kilka sekund. Wyłączanie systemu zostało bardzo poprawione, u mnie trwa dokładnie 5 sekund, podczas gdy Ubuntu 9.04 wyłączał się około 10s.
Obsługa systemu jest o wiele wygodniejsza od starszej wersji. Wg. mnie nowy program do zarządzania oprogramowaniem bardzo pomoże początkującym. Po instalacji system zawiera niezbędne oprogramowanie, dla mało wymagających nawet wystarczające do pracy. Tak więc, obsługa oraz wygoda systemu też się poprawiła.
Następną rzeczą jaką opiszę to moje ogólne wrażenia. Sprawa wygląda jasno: zostało zmienione wiele rzeczy, prawie wszystkie na lepsze, ale wg. mnie to troche za mało, ponieważ porównianie 8.10 na 9.04 było więcej nowości. Szybkość oraz wykrywalność sterowników jest lepsza. Wady to między innymi usunięcie Pidgina, zainstalowanie PalmOS (komu to potrzebne, jak mało kto ma w polsce to urządzenie?) .
Wersje Oficjalne Ubuntu 9.10
- Ubuntu 9.10
- Kubuntu 9.10
- Xubuntu 9.10
- Ubuntu Server Edition
- Ubuntu Netbook Remix
Zastosowany kernel: 2.6.31.1
Wersja GNOME: 2.28.1
Pozdrawiam, życzę miłego korzystania z Ubuntu
Czy się stoi czy się leży nowy wpisik się należy!
Witam ponownie. W tej notce opiszę tak w skrócie ciekawe rzeczy, które wydarzyły się w ciągu ostatnich dni mojego nędznego życia . Zacznijmy hhmm.. od szkoły. Jak zwykle, nudno. Ksiądz poprosił mnie o zrobienie prezentacji na dzień papieski (chyba tak to się nazywa). Problem w prezentacji polegał na tym, że trzeba było wyciąc wstawić kilka filmików z pewnej płyty DVD . Na szczęscie poradziłem sobie, pomógł program NeroVision Express . Pomyślałem, przecież mam Ubuntu, a tam też podobno jest wiele programów to obróbki wideo. No to pobrałem Ubuntu 9.10 beta, i … nie znalazłem płytki aby wypalić ten obraz. Musiałem poczekać do przyszłego dnia, bo juz sklepy pozamykane, a Ksiądz nie mógł czekać, więc musiałem sobie na Windozie poradzić. Dziś baardzo fajny dzień, pomimo że pechowa data : 13 październik. Fajny ponieważ lekcje skrócone (po 30 minut i przerwy 5 min.), przez co szybko wróciłem do domu . No to chyba tyle nowinek. Idę na dwór przygotować łopatę bo podobno jutro ma padać śnieg.